Z kolekcjonerki w minimalistkę. Moja historia

Z kolekcjonerki w minimalistkę

Jak przeszłam z kolekcjonerki w minimalistkę.

 

Cześć:)

Cieszę się, że poświęcasz część swojego dnia na spotkanie ze mną w tym wpisie 🙂
Dzisiaj chcę podzielić się z Tobą moją historią.

 

Tak, byłam kolekcjonerem, chomikiem, zbieraczem czy jak chcesz to inaczej nazwać.

 

Miałam półki pełne książek, szuflady pełne pamiątek, szafy pełne ubrań i dodatków.

 

Jak wyrzuciłam cały nadmiar i stałam się minimalistką?

Oto moja historia. Z kolekcjonerki w minimalistkę.

 

Co oznacza termin ‚Minimalizm’? Przeczytaj Czym jest minimalizm

 

Z kolekcjonerki w minimalistkę

 

Kolekcjonerka.

 

Od dziecka byłam bardziej zorganizowana niż moi rówieśnicy. Lubiłam porządek wokół siebie.

 

Jednak nieświadomie wyznawałam zasadę, że co z oczu to z serca.

 

Skutek był taki, że blat biurka był czysty ale szuflady były pełne. Nie wiedziałam co w nich jest.

Wrzucałam przedmioty do szuflady, zamykałam i z głowy. Problem pojawiał się, kiedy musiałam coś znaleźć.

 

To co było na dnie szuflady lub głęboko w szafie było nieużywane.

 

Nadmiar rzeczy sprawiał, że nie pamiętałam co posiadam.

Połowa była nieużywana, nienoszona. Miałam ulubione ubrania i w nich chodziłam. Reszta czekała na ‚jakąś okazję’, która rzadko nadchodziła.

 

Używałam ulubionych ręczników i pościeli. Wszystkie pozostałe leżały nieużywane i czekały. Na kogo? Na co?

Miałam kilka otwartych kremów do twarzy, pudełko zaczętych lakierów do paznokci.

 

Układałam wszystkie dokumenty jeden na drugim. Stare podręczniki, notatki ze studiów, listy.

 

Z kolekcjonerki w minimalistkę stos dokumentów

 

Tworzył się stos za stosem. To co było mi potrzebne na co dzień miałam w miarę zorganizowane.
Ale cała reszta leżała i leżała i leżała…. Dniami, miesiącami, latami ….

 

Odkładałam rzeczy na później, mówiłam: „zajmę się nimi kiedy indziej”.
I ‚później’ nie przychodziło.

 

Nie tylko porządki odkładałam na później, także sprawy, plany, marzenia.

 

Nie wyrzucałam przedmiotów. No bo przecież wszystko się mogło kiedyś przydać…

Nie potrafiłam pozbyć się rzeczy sentymentalnych a nawet tych, których już dawno nie używałam.

Otaczałam się rzeczami, które nie były mi potrzebne. Mimo to ciągle wydawało mi się, że mam za mało, że potrzebuję nowej torebki, książki czy lakieru do paznokci.

 

Z kolekcjonerki w minimalistkę kosmetyki

 

Liczba rzeczy rosła a nic nie ubywało. Miejsca w szafkach było coraz mniej.

 

 

Minimalistka.

 

Wszystko to zmieniło się, kiedy miałam się przeprowadzić z mieszkania, w którym spędziłam prawie całe swoje życie, do nowego.
Powoli zabrałam się za pakowanie swoich rzeczy. Kiedy zaczęłam wszystko wyjmować byłam przerażona. Przecież nie wyglądało na to, żebym miała tyle przedmiotów?! Skąd tyle rzeczy mi się uzbierało?

To był moment przełomowy w moim życiu.
Kiedy zaczęłam wszystko wyjmować, mój pokój zaczął wyglądać tak:

pokoj-w-trakcie-porzadkow
Wyjmowałam zawartość każdej szafki, półki, szuflady. Później wzięłam się za szafę z ubraniami. Niekończąca się liczba rzeczy.

 

To był ten moment. Olśnienie.

Po co mi te wszystkie rzeczy??

Wtedy postanowiłam, że czas na zmiany. Tak zmieniłam się z kolekcjonerki w minimalistkę.

 

Zaczęłam stopniowo wyrzucać wszystko, co było stare, popsute, czego nie używałam.
Pozbyłam się wszystkiego co nie miało dla mnie żadnej wartości.
Rzeczy, o których istnieniu nie wiedziałam, nie pamiętałam skąd je mam.
Za małe, zniszczone, nieużywane ubrania.
Prezenty i pamiątki.

 

Z kolekcjonerki w minimalistkę pamiątki

 

Nie zrozum mnie źle, nie wyrzuciłam wszystkiego na raz. To proces, który trwa do dzisiaj.

To przełomowe dla mnie wydarzenie miało miejsce prawie 2 lata temu a mimo to ciągle znajduję rzeczy, których czas się pozbyć. I wiesz co? Naprawdę się ich pozbywam. Nie odkładam tego na później, na wieczne ‚ kiedy indziej’.

  • Kiedy czegoś już nie używam, po prostu się tego pozbywam.
  • Jeśli dostaję prezent, który jest mi niepotrzebny, przekazuję go dalej.
  • Moje pamiątki mieszczą się w małym pudełku.
  • Posiadam książki, które lubię i do których wracam.
  • Reszty się pozbywam.

 

Ten proces trwa do dzisiaj.

 

Nie wróciłam i nie wrócę do zbieractwa.

 

Minimalizm daje mi spokój umysłu. Życzę Ci tego samego 🙂

 

Dołącz do naszej grupy 🙂

 

Emilia 🙂

 

Moja historia jest Ci bliska?
Też masz lub miałeś/łaś problem z gromadzeniem rzeczy?
Może nie wiedziałeś/aś że jesteś chomikiem, dopóki nie przeczytałeś/aś tego wpisu? 😉
Znasz kogoś, kto ma podobny problem?
Uważasz, że Ciebie ten problem nie dotyczy?
A może już jesteś minimalistą?
Podziel się tym 🙂

 

Related Post

  • Czy też jesteś lub byłeś/aś chomikiem? Może znasz kogoś, kto ma ten problem?